Holenderski rząd chce zahamować pogarszanie się transportu publicznego poza największymi miastami. Na poprawę dostępności regionów ma trafiać dodatkowo 300 mln euro rocznie. Plan obejmuje nie tylko autobusy i kolej, ale również transport na żądanie, tańsze formy podróżowania, lepsze wykorzystanie istniejących połączeń oraz rozwój nowych rozwiązań, w tym autonomicznych autobusów.
Plan przedstawiła sekretarz stanu ds. transportu publicznego i kolei Annet Bertram. Rząd przyznaje, że w części Holandii dostęp do komunikacji publicznej wyraźnie się pogarsza. Linie autobusowe są ograniczane lub zagrożone likwidacją, a dotarcie do szkoły, pracy czy szpitala bez samochodu staje się coraz trudniejsze.
300 mln euro rocznie na dostępność regionów
Najważniejszą liczbą w rządowym planie jest 300 mln euro. Nie chodzi o jednorazowy fundusz, lecz o dodatkowe środki przeznaczane strukturalnie każdego roku na poprawę regionalnej dostępności. Pieniądze mają wspierać zarówno infrastrukturę, jak i mobilność w regionach.
Na razie nie wiadomo jednak, jaka część tej kwoty trafi bezpośrednio na autobusy, kolej czy konkretne projekty w poszczególnych prowincjach. Rząd zapowiedział, że dokładniejszy podział środków zostanie przedstawiony w piśmie dotyczącym priorytetów Mobiliteitsfonds i Deltafonds, czyli funduszy finansujących inwestycje związane z mobilnością i gospodarką wodną.
To ważne rozróżnienie: 300 mln euro nie jest jeszcze listą zatwierdzonych nowych linii autobusowych czy kolejowych. Jest to pula przeznaczona na poprawę dostępności regionów, a szczegóły jej wykorzystania mają zostać dopiero ustalone.
Rząd widzi coraz większe problemy z transportem publicznym
Według holenderskiego rządu obecny system transportu publicznego zaczyna mieć coraz więcej problemów. Przewoźnicy zmagają się między innymi ze spadkiem przychodów operacyjnych i brakami kadrowymi. Pasażerowie w części regionów mają natomiast coraz mniejszy wybór połączeń.
Jednocześnie system działa bardzo nierównomiernie. W godzinach szczytu pociągi i autobusy mogą być przepełnione, podczas gdy poza szczytem wiele pojazdów przewozi niewielu pasażerów. Rząd chce więc nie tylko przeznaczyć więcej pieniędzy na transport, ale również zmienić sposób jego organizacji.
Cztery kierunki zmian w holenderskim transporcie
Bertram przedstawiła cztery główne kierunki działania. Pierwszym ma być silniejsza rola państwa w koordynowaniu transportu publicznego. Obecnie za poszczególne części systemu odpowiada wiele instytucji, samorządów i przewoźników. Rząd chce lepiej łączyć istniejące inicjatywy i przygotować nową krajową wizję transportu publicznego.
Potrzeby mają być jednocześnie oceniane osobno dla poszczególnych regionów. Oznacza to, że rozwiązanie dobre dla Randstad nie musi być automatycznie kopiowane do Zeeland, Limburgii czy Drenthe. Rząd mówi wprost o regionalnym podejściu do dostępności.
Drugim elementem jest dostępność cenowa. Władze chcą sprawdzić, czy można stworzyć produkt pozwalający taniej korzystać z transportu publicznego. Na tym etapie nie przedstawiono jednak konkretnej ceny, grupy uprawnionych ani terminu wprowadzenia takiego rozwiązania.
Bus lub taksówka na żądanie zamiast pustej linii
Jednym z najbardziej praktycznych elementów planu jest rozwijanie tak zwanego publiek vervoer, czyli publicznego transportu łączącego klasyczne autobusy i pociągi z elastycznymi przewozami oraz transportem dla określonych grup pasażerów.
W regionach, gdzie utrzymywanie regularnej linii autobusowej przez cały dzień jest trudne ekonomicznie, część podróży mogłaby być realizowana mniejszym busem lub taksówką zamawianą przez pasażera. Celem jest zapewnienie możliwości dojazdu także tam, gdzie klasyczny rozkład jazdy staje się coraz uboższy.
Takie rozwiązania są już testowane. W Zeeland działa system Flex, w którym taksówka lub bus są dostępne siedem dni w tygodniu od godz. 6:00 do 23:00. Pasażer może w ten sposób dotrzeć niemal od miejsca zamieszkania do celu podróży. Z kolei w Drechtsteden busy Hop On w godzinach szczytu obsługują między innymi tereny przemysłowe, a poza szczytem mogą być wykorzystywane również w transporcie związanym z Wmo, czyli holenderskim systemem wsparcia społecznego.
Mniej tłoku w szczycie, mniej pustych autobusów poza nim
Trzecim kierunkiem ma być lepsze rozłożenie podróży w ciągu dnia. Rząd chce zachęcać pracowników i pasażerów do unikania najbardziej zatłoczonych godzin tam, gdzie jest to możliwe. Ma to ograniczyć sytuacje, w których rano pociągi i autobusy są przepełnione, a kilka godzin później te same pojazdy kursują niemal puste.
Państwo chce także promować rower jako część systemu mobilności. W praktyce może to oznaczać większe znaczenie połączenia różnych środków transportu: roweru, autobusu, pociągu oraz elastycznych przewozów na pierwszym lub ostatnim odcinku podróży.
Autonomiczne autobusy mają pomóc przy braku kierowców
Czwarty element planu dotyczy nowych technologii. Ministerstwo Infrastruktury i Gospodarki Wodnej chce szerzej wykorzystywać możliwości transportu autonomicznego, w tym samojezdnych autobusów. Rząd widzi w nich nie tylko sposób na poprawę dostępności terenów wiejskich i obrzeży miast, ale również potencjalną odpowiedź na niedobór kierowców.
Holandia chce także wyciągać wnioski z projektów Bus Rapid Transit, czyli szybkiego transportu autobusowego, który może stanowić alternatywę dla kosztowniejszej rozbudowy kolei lub tramwajów na wybranych trasach.
Zmiany w regionach już się zaczynają
Ogólnokrajowy plan pojawia się w momencie, gdy część prowincji już zmienia swoją komunikację. W Oost-Brabant od 13 grudnia 2026 roku ma obowiązywać nowa oferta autobusowa. Łączna liczba godzin kursowania autobusów ma tam wzrosnąć o ponad 17 proc., a na trasy wyjedzie ponad 170 nowych autobusów bezemisyjnych. Więcej o zmianach w komunikacji autobusowej w Noord-Brabant opisaliśmy wcześniej w RadioPolskaNL.
Nie oznacza to jednak, że podobny zakres zmian automatycznie obejmie wszystkie prowincje. Nowy plan rządu ma stworzyć ogólne ramy i zapewnić dodatkowe finansowanie, natomiast konkretne rozwiązania będą zależały od potrzeb regionu i sposobu podziału pieniędzy.
Co to oznacza dla pasażerów?
Na razie pasażerowie nie powinni oczekiwać natychmiastowej zmiany rozkładów jazdy ani nagłego uruchomienia nowych linii. Najważniejsza decyzja finansowa już zapadła: rząd przewidział 300 mln euro rocznie na regionalną dostępność. Kolejnym etapem będzie ustalenie, na jakie inwestycje i rozwiązania środki zostaną przeznaczone.
Dla osób mieszkających poza największymi miastami szczególnie istotny może być rozwój transportu na żądanie. Jeśli rząd i prowincje rozszerzą rozwiązania podobne do Zeeland Flex, brak klasycznej linii autobusowej nie zawsze będzie oznaczał całkowity brak publicznego połączenia.
Informacje o bieżących zmianach w komunikacji, kolei i na holenderskich drogach można śledzić także w dziale Korki i transport w Holandii.
Co dalej z planem?
Najważniejszym kolejnym dokumentem będzie informacja o priorytetach Mobiliteitsfonds i Deltafonds. Dopiero wtedy powinno być jaśniejsze, gdzie i w jaki sposób zostanie wykorzystana część dodatkowych 300 mln euro.
Równolegle rząd ma pracować nad nową krajową wizją transportu publicznego oraz analizować potrzeby poszczególnych regionów. Na tym etapie zapowiedziano więc kierunek zmian i finansowanie, ale nie pełną listę nowych tras, taryf czy konkretnych inwestycji.
Źródła
- Rijksoverheid – „Met een toekomstbestendig ov werken aan een bereikbaar Nederland”, 5 października 2026
- Rijksoverheid – Prinsjesdag 2026: dodatkowe środki na infrastrukturę i 300 mln euro rocznie na dostępność regionów, 15 września 2026
Ostatnia aktualizacja: 6 października 2026, 13:57.