Po ponad dwóch dobach intensywnej walki strażacy opanowali duży pożar w rezerwacie Boschhuizerbergen koło Oostrum w Limburgii. Ogień objął około 100 hektarów terenu, a w akcji uczestniczyły setki ratowników, jednostki z kilku regionów Holandii, strażacy z Belgii oraz wojskowe śmigłowce Chinook. Pożar nie jest jednak jeszcze całkowicie ugaszony – w lesie pozostają gorące punkty i nadal trwa dogaszanie.
Veiligheidsregio Limburg-Noord poinformowała w środę 5 sierpnia o godzinie 15:21, że wydano sygnał „Brand Meester”. W holenderskim systemie ratowniczym oznacza to, że służby opanowały sytuację i pożar nie rozprzestrzenia się już w sposób niekontrolowany. Nie oznacza to jednak zakończenia całej operacji ani całkowitego ugaszenia wszystkich ognisk.
Strażacy rozpoczęli dogaszanie terenu i pozostaną w rezerwacie, aby kontrolować miejsca, w których ogień może ponownie się pojawić. Służby nadal apelują, aby mieszkańcy, spacerowicze i rowerzyści nie zbliżali się do Boschhuizerbergen oraz pozostawili drogi dojazdowe wolne dla pojazdów ratowniczych.
Pożar w Boschhuizerbergen został opanowany
Pożar wybuchł w poniedziałek 3 sierpnia w obszarze leśnym położonym w pobliżu Oostrum, na terenie gminy Venray. Ze względu na suchą roślinność, zmieniający się kierunek wiatru oraz trudny dostęp do części lasu ogień szybko się rozprzestrzeniał.
W nocy z poniedziałku na wtorek powierzchnia objęta pożarem zwiększyła się z około 21 do około 100 hektarów, czyli jednego kilometra kwadratowego. Strażacy budowali linie obronne i próbowali utrzymać ogień wewnątrz wyznaczonego obszaru. Przez pierwszą noc na miejscu pracowało około 300 ratowników.
Sytuację dodatkowo komplikowało to, że śmigłowce gaśnicze nie mogły pracować po zmroku. Załogi muszą dokładnie widzieć teren oraz strażaków znajdujących się na ziemi, aby bezpiecznie zrzucać wodę. Działania lotnicze wznowiono więc następnego ranka.
We wtorek pożar nadal nie był pod kontrolą, ale strażakom udało się zatrzymać jego dalsze rozprzestrzenianie w obrębie przygotowanych linii obronnych. W środę sytuacja stopniowo się poprawiała. Najpierw obniżono poziom koordynacji kryzysowej, a następnie ogłoszono opanowanie pożaru.
Ogień objął około 100 hektarów terenu
Według informacji przekazanych przez służby pożar objął około 100 hektarów przyrody. Jest to powierzchnia odpowiadająca mniej więcej 140 pełnowymiarowym boiskom piłkarskim. Ostateczna skala zniszczeń nie została jeszcze określona.
Informacja o 100 hektarach oznacza teren znajdujący się w granicach pożaru, a niekoniecznie obszar, na którym cała roślinność została całkowicie zniszczona. Dokładna ocena szkód będzie możliwa dopiero po zakończeniu dogaszania, zabezpieczeniu terenu i przeprowadzeniu oględzin przez zarządców rezerwatu oraz specjalistów zajmujących się ochroną przyrody.
W niektórych częściach lasu ogień przesuwał się po powierzchni, natomiast w innych paliła się ściółka i organiczna warstwa gleby. Takie ukryte ogniska mogą utrzymywać wysoką temperaturę przez długi czas i ponownie pojawić się na powierzchni nawet wtedy, gdy w danym miejscu nie widać już płomieni.
Śmigłowce zrzuciły ponad 1,8 miliona litrów wody
W gaszeniu pożaru uczestniczyły dwa wojskowe śmigłowce transportowe Chinook należące do Koninklijke Luchtmacht. Maszyny pobierały wodę z Mozy, a następnie dostarczały ją nad najbardziej zagrożone części rezerwatu.
Ministerstwo Obrony poinformowało, że w ciągu dwóch dni śmigłowce wykonały łącznie 240 zrzutów i dostarczyły nad teren pożaru 1 824 000 litrów wody. Każdy Chinook korzystał z elastycznego zbiornika określanego jako Bambi Bucket, który może pomieścić około 7600 litrów.
Działania załóg śmigłowców były koordynowane z ziemi przez wojskowy Mobile Air Operations Team. Strażacy wskazywali miejsca, w których zrzuty wody były najbardziej potrzebne, natomiast zespół wojskowy odpowiadał za bezpieczną współpracę pomiędzy ratownikami znajdującymi się w lesie i załogami maszyn.
Dlaczego śmigłowce przestały latać?
W środę rano służby zdecydowały, że śmigłowce pozostaną na ziemi. Nie wynikało to z zakończenia akcji, lecz ze zmiany charakteru pożaru. Ogień przestał rozprzestrzeniać się przede wszystkim przez korony drzew, a głównym problemem stał się pożar gruntu i ściółki.
W przypadku ognia tlącego się pod powierzchnią lub bezpośrednio przy ziemi zrzuty wody z powietrza mają ograniczoną skuteczność. Strażacy muszą dotrzeć możliwie blisko poszczególnych ognisk, dokładnie przelać teren wodą oraz kontrolować temperaturę gleby i roślinności.
Strażacy z Belgii wsparli holenderskie służby
Ze względu na rozmiar pożaru do Limburgii skierowano jednostki ratownicze z różnych części Holandii. W działaniach uczestniczyły między innymi zespoły z regionów Utrecht i IJsselland, które przywiozły specjalne systemy zraszające.
Urządzenia te pozwalają przez dłuższy czas utrzymywać wilgotność podłoża i obniżać temperaturę gleby oraz roślinności. Ma to szczególne znaczenie przy pożarach ściółki, ponieważ samo chwilowe polanie powierzchni wodą może nie wystarczyć do usunięcia ognia ukrytego głębiej w ziemi.
Holenderskich ratowników wspierały również dwa plutony straży pożarnej z Belgii. Ich zadaniem było gaszenie pozostałych ognisk oraz sprawdzanie kolejnych części terenu. Międzynarodowe i międzyregionalne wsparcie pozwalało jednocześnie prowadzić działania w wielu miejscach i regularnie zmieniać wyczerpane zespoły.
Ryzyko związane z niewybuchami z II wojny światowej
Działania strażaków komplikowała możliwość występowania w ziemi amunicji i innych materiałów wybuchowych pochodzących z okresu II wojny światowej. W rejonie Venray podczas wojny prowadzono intensywne walki, dlatego służby muszą liczyć się z obecnością niewybuchów.
Do Boschhuizerbergen skierowano doradcę Explosieven Opruimingsdienst Defensie, czyli wojskowej służby odpowiedzialnej za usuwanie materiałów wybuchowych. Specjalista miał ocenić potencjalne ryzyko i doradzić, w jaki sposób strażacy mogą bezpiecznie prowadzić działania.
Z tego powodu ratownicy poruszali się głównie po drogach i wyznaczonych ścieżkach. Wejście głębiej w nieznany teren mogłoby narazić ich nie tylko na kontakt z ukrytym ogniem, przewracającymi się drzewami i gorącą glebą, lecz także z pozostałościami wojennymi.
NL-Alert został odwołany, ale teren pozostaje niebezpieczny
W związku z dużą ilością dymu mieszkańcy okolicznych miejscowości otrzymywali przez trzy kolejne dni komunikaty NL-Alert. Osobom znajdującym się na trasie przemieszczania się dymu zalecano pozostanie wewnątrz budynków, zamknięcie drzwi i okien oraz wyłączenie wentylacji mechanicznej.
W środę o godzinie 15:47 NL-Alert został oficjalnie odwołany. Osoby, które nie odczuwają już zapachu dymu, mogą ponownie otworzyć okna i włączyć wentylację. Jeżeli jednak dym lub intensywny zapach powróci, służby zalecają ponowne zamknięcie okien i drzwi.
Odwołanie alertu nie oznacza ponownego otwarcia rezerwatu. W lesie nadal znajdują się aktywne ogniska i miejsca o bardzo wysokiej temperaturze. Istnieje także ryzyko przewracania się osłabionych przez ogień drzew oraz ponownego pojawienia się płomieni.
Co powinni zrobić mieszkańcy?
- Nie wchodzić na teren Boschhuizerbergen i nie próbować oglądać pogorzeliska.
- Nie blokować dróg dojazdowych wykorzystywanych przez straż pożarną.
- Nie latać nad terenem dronami, ponieważ mogą one utrudniać działania służb.
- W przypadku ponownego pojawienia się dymu zamknąć okna i wyłączyć wentylację.
- Jeżeli pojawią się problemy zdrowotne związane z dymem, skontaktować się z lekarzem rodzinnym.
- W razie zauważenia nowego ogniska pożaru lub bezpośredniego zagrożenia zadzwonić pod numer 112.
Pożar dotknął chroniony obszar Natura 2000
Boschhuizerbergen jest obszarem Natura 2000, czyli terenem objętym najwyższą europejską formą ochrony przyrody. Rezerwat jest szczególnie znany z rozległych skupisk jałowca. Według fundacji Het Limburgs Landschap rośnie tam ponad 4000 okazów, tworzących największe skupisko jałowca w południowej części Holandii.
Wokół najcenniejszego obszaru jałowcowego znajduje się około 200 hektarów lasów, w dużej części iglastych. Zarządcy terenu od lat pracują nad zwiększaniem udziału drzew liściastych i poprawą różnorodności biologicznej. Na niektórych fragmentach nadal występują również czynne wydmy śródlądowe.
Na obecnym etapie nie wiadomo jeszcze, jaka część najcenniejszych siedlisk została bezpośrednio dotknięta przez ogień. Nie opublikowano również pełnej oceny strat wśród roślin i zwierząt. Takie dane będą mogły zostać zebrane dopiero wtedy, gdy służby uznają teren za bezpieczny.
Skutki pożaru mogą być widoczne przez wiele lat. Oprócz spalonych drzew i krzewów problemem mogą być uszkodzenia gleby, utrata miejsc lęgowych, ograniczenie dostępności pożywienia oraz erozja odsłoniętych fragmentów terenu. Sposób odbudowy przyrody będzie zależał od intensywności ognia w poszczególnych częściach rezerwatu.
Dogaszanie może potrwać jeszcze kilka dni
Ogłoszenie „Brand Meester” jest przełomowym momentem w akcji, ale nie kończy pracy strażaków. Pozostałe ogniska muszą zostać odnalezione, przelane wodą i ponownie sprawdzone. Służby będą również obserwowały teren pod kątem wzrostu temperatury i nowych zadymień.
Przy suchej glebie i dużej ilości łatwopalnego materiału nawet niewielkie, ukryte ognisko może ponownie się rozwinąć. Z tego względu strażacy pozostaną na miejscu, a ograniczenia w dostępie do obszaru mogą obowiązywać jeszcze po ustąpieniu widocznego dymu.
Nie została jeszcze oficjalnie podana przyczyna pożaru. Ustalenie miejsca i sposobu pojawienia się pierwszego ognia będzie możliwe dopiero po zabezpieczeniu terenu oraz zakończeniu najpilniejszych działań ratowniczych.
Najważniejsze informacje w skrócie
- Pożar wybuchł 3 sierpnia w rezerwacie Boschhuizerbergen koło Oostrum.
- Ogień objął obszar około 100 hektarów.
- 5 sierpnia o godzinie 15:21 strażacy ogłosili opanowanie pożaru.
- Pożar nie jest jeszcze całkowicie ugaszony i trwa dogaszanie terenu.
- Dwa śmigłowce Chinook zrzuciły łącznie 1 824 000 litrów wody.
- W akcji uczestniczyli strażacy z kilku regionów Holandii oraz dwa plutony z Belgii.
- NL-Alert został odwołany, ale rezerwat nadal pozostaje zamknięty.
- Przyczyna pojawienia się ognia nie została dotychczas ustalona.
Najczęściej zadawane pytania
Czy pożar w Boschhuizerbergen został ugaszony?
Nie całkowicie. Strażacy opanowali pożar i zatrzymali jego niekontrolowane rozprzestrzenianie, ale w rezerwacie nadal znajdują się gorące punkty. Trwa dogaszanie oraz kontrolowanie terenu pod kątem nowych ognisk.
Czy można już wejść do rezerwatu?
Nie. Służby nadal apelują o pozostanie poza obszarem Boschhuizerbergen. W lesie pracują ratownicy, a zagrożenie mogą stanowić ukryte ogniska, gorąca gleba, uszkodzone drzewa i możliwe pozostałości amunicji z II wojny światowej.
Co oznacza holenderskie określenie „Brand Meester”?
Oznacza ono, że straż pożarna opanowała sytuację i ma kontrolę nad rozwojem pożaru. Nie jest to równoznaczne z całkowitym ugaszeniem ognia. Po wydaniu takiego sygnału zwykle rozpoczyna się długotrwałe dogaszanie i kontrolowanie pogorzeliska.
Jaka jest przyczyna pożaru?
Przyczyna pożaru nie została jeszcze oficjalnie ustalona. Służby będą mogły dokładniej zbadać miejsce jego rozpoczęcia dopiero po zakończeniu działań ratowniczych i zabezpieczeniu terenu.
Źródła
- Veiligheidsregio Limburg-Noord – aktualne komunikaty dotyczące pożaru w Oostrum
- Ministerie van Defensie – informacje o działaniach śmigłowców Chinook
- Omroep Venray – lokalny zapis przebiegu akcji ratowniczej
- Het Limburgs Landschap – informacje o rezerwacie i jego walorach przyrodniczych
Stan informacji: 5 sierpnia 2026 roku, na podstawie ostatniego komunikatu Veiligheidsregio Limburg-Noord opublikowanego o godzinie 16:13.