Przejdź do treści
RADIO NA ŻYWO
Radio Polska NL nadaje 24/7 — polska muzyka, informacje i wydarzenia z Holandii

„Nigdy wcześniej nie czułem się tak samotny”. Erik stracił niemal wszystko, a później odkrył Maanam

Zespół Night Patrol podczas sesji zdjęciowej przed czerwonym muralem. Belgijski tribute band wykonujący utwory Maanamu.
Zespół Night Patrol podczas sesji zdjęciowej. Fot. Agnieszka Zaplatka.

Gdy Erik po raz pierwszy usłyszał „Nocny Patrol”, nie znał jeszcze twórczości Maanamu i poza kilkoma podstawowymi słowami nie mówił po polsku. Nie przypuszczał również, że jedna piosenka doprowadzi go do założenia belgijskiego tribute bandu jednej z najważniejszych grup w historii polskiego rocka.

Był rok 2023. Erik próbował wtedy odbudować swoje życie po okresie, w którym niemal wszystko, co dotychczas dawało mu poczucie bezpieczeństwa, rozpadło się w krótkim czasie. Przeszedł poważne wypalenie zawodowe, spędził cztery miesiące w szpitalu, zakończyła się jego dziesięcioletnia współpraca z zespołem, rozpadł się jego związek, a wspólny dom został wystawiony na sprzedaż. Po wyjściu ze szpitala przez pewien czas nie miał nawet stałego miejsca zamieszkania.

W tym samym okresie otrzymał diagnozę spektrum autyzmu. Była dla niego zaskoczeniem, ale jednocześnie pozwoliła zrozumieć doświadczenia, które towarzyszyły mu już od dzieciństwa.

Dziś Erik jest basistą i inicjatorem Night Patrol – międzynarodowego zespołu tworzonego przez muzyków pochodzących z Belgii, Polski i Wenezueli. Wspólnie wykonują utwory Maanamu w języku polskim i przybliżają belgijskiej publiczności twórczość, która poza Polską nadal pozostaje niemal nieznana.

Za tym projektem kryje się jednak znacznie więcej niż fascynacja polskim rockiem. To historia człowieka, który przez wiele lat próbował odnaleźć swoje miejsce, przeżył całkowity rozpad dotychczasowego życia, a następnie zaczął budować je od początku. Muzyka nie rozwiązała wszystkich jego problemów, ale pomogła mu odzyskać radość, kierunek i część samego siebie.

Zespół Night Patrol podczas sesji zdjęciowej przed czerwonym muralem. Belgijski tribute band wykonujący utwory Maanamu.

Muzyka była w nim od zawsze

Erik jest Belgiem i mieszka we Flandrii, w okolicach Zemst, razem ze swoją partnerką Agnieszką, synem i kotem. Od dwudziestu lat pracuje fizycznie w firmie Caterpillar. Muzyka nie jest jego zawodem, ale od dzieciństwa zajmuje w jego życiu wyjątkowe miejsce.

– W młodości nigdy nie rzucałem się w oczy. Większość osób z czasów szkolnych ma zapewne ze mną tylko mgliste wspomnienia. Byłem zakompleksiony i niewiele mówiłem. Jednak muzyka była we mnie od zawsze.

Jedno z najwcześniejszych muzycznych wspomnień Erika wiąże się z kolekcją płyt należących do jego ojca.

– Zapamiętałem z czasów wczesnego dzieciństwa, jak bawiłem się zabawkami i widziałem płyty winylowe mojego taty stojące w przezroczystych pojemnikach. Dzięki temu idealnie widziałem pierwszą płytę w przedniej przegródce. Okładką, która całkowicie mnie wtedy zafascynowała, był album „Plastic Letters” zespołu Blondie. Nie wiem dlaczego. Miała w sobie po prostu coś magnetycznego.

W okresie dorastania muzyka przestała być jedynie czymś, czego słuchał w domu.

– Jako nastolatek spędzałem długie godziny w sklepach muzycznych, a gdy tylko słyszałem jakiś lokalny zespół grający w pubie, od razu wchodziłem do środka. Jeździłem na mnóstwo koncertów i festiwali, często zupełnie sam, bo nie miałem nikogo, kto chciałby ze mną jechać lub dzieliłby moje muzyczne pasje.

W wieku siedemnastu lat zaczął sam tworzyć muzykę i grać w zespołach. Od tamtej pory, mimo kolejnych etapów życia, pracy i obowiązków, nie przestał grać.

– Muzyka nigdy nie była dla mnie przelotną modą. To głęboka pasja i stały element całego mojego życia.

Dzisiaj, oprócz Night Patrol, Erik gra na gitarze basowej w punkrockowym zespole Lonewolves in Paradise oraz w metalowej formacji Black Burn Rock. Muzyką interesuje się także jego syn.

– Podobnie jak ja, mój syn jest zafascynowany muzyką. Gdy on gra na gitarze elektrycznej, a ja na basowej, nasz dom często aż trzęsie się w posadach.

Poczucie niedopasowania

Za spokojnym sposobem bycia Erika przez wiele lat kryło się jednak poczucie niedopasowania, którego sam nie potrafił wyjaśnić.

– Szczególnie w czasach szkolnych często nazywano mnie „dziwnym”, przeważnie bez konkretnego powodu. Bardzo często to analizowałem. Miewałem też momenty silnego przebodźcowania i zupełnie nie wiedziałem, co się ze mną dzieje. Czasami czułem ogromną potrzebę odizolowania się od głośnych miejsc, również podczas uroczystości rodzinnych. Już wtedy zadawałem sobie pytanie: co jest ze mną nie tak?

Przez wiele lat nie znał odpowiedzi. Osoby znajdujące się wokół niego również nie rozumiały jego reakcji. Dopiero znacznie później doświadczenia z dzieciństwa i młodości zaczęły układać się w zrozumiałą całość.

„Nigdy w życiu nie czułem się bardziej samotny”

W 2023 roku Erik przeszedł poważne wypalenie zawodowe.

– To był niesamowicie intensywny i mroczny czas. Myślę, że nigdy w życiu nie czułem się bardziej samotny. Zostałem z tym wszystkim dosłownie sam. Bardzo zabolało mnie to, że wypalenie zawodowe było przez niektórych w moim otoczeniu traktowane niemal jak „wstrętna choroba”. Wielu ludzi nagle całkowicie odwróciło się ode mnie i przestało odzywać. Ostatecznie spędziłem cztery miesiące w szpitalu, aby odzyskać siły.

Podczas pobytu w szpitalu próbował poradzić sobie z wypaleniem i zrozumieć własny stan. W tym samym czasie zaczęły pojawiać się kolejne problemy.

– Właśnie w tym okresie, kiedy próbowałem zrozumieć samego siebie, mój dotychczasowy świat runął w gruzy z powodu serii nagłych wydarzeń. Zupełnie niespodziewanie zakończyła się moja współpraca z zespołem, w którym grałem od dziesięciu lat. W tym samym czasie rozpadł się mój ówczesny związek, a nasz dom został wystawiony na sprzedaż. Wszystko zwaliło mi się na głowę naraz.

Po opuszczeniu szpitala nie miał już życia, do którego mógłby po prostu wrócić.

– Po wyjściu ze szpitala przez krótki czas nie miałem stałego dachu nad głową. Mimo to nie prosiłem o pomoc. Wziąłem sprawy w swoje ręce i sam zacząłem układać swoje życie na nowo.

Erik nie opowiada o tym okresie, aby wzbudzać litość. Nie przedstawia również swojej historii jako prostego zwycięstwa nad przeciwnościami. Mówi jednak otwarcie o samotności i o tym, jak szybko część ludzi potrafi zniknąć, gdy osoba, która dotychczas dawała sobie radę, nagle zaczyna potrzebować wsparcia.

Diagnoza, która przyniosła odpowiedzi

W tym okresie otrzymał również diagnozę spektrum autyzmu.

– Diagnoza była zaskoczeniem, ale dała mi w końcu odpowiedzi, których szukałem od lat. Ludzie wokół mnie również nie rozumieli wcześniej moich reakcji, przez co często oceniano mnie przez pryzmat krzywdzących stereotypów. To wielka szkoda, że z powodu tak późnej diagnozy odpowiedzi na te pytania poznałem dopiero teraz.

Obecnie Erik korzysta ze wsparcia auticoacha – specjalisty pomagającego osobom w spektrum lepiej rozumieć własne reakcje, potrzeby oraz trudności pojawiające się w codziennym życiu.

– Współpracuję z trenerem, który mnie wspiera i wyjaśnia mi, dlaczego w określony sposób reaguję na pewne rzeczy. Ten cały kryzys przyniósł mi też coś cennego. Zrozumiałem, że nie muszę uszczęśliwiać wszystkich wokół i że to zupełnie w porządku pomyśleć czasem o sobie. Wyszedłem z tego silniejszy i z dużo większą świadomością samego siebie.

To zrozumienie stało się jednym z najważniejszych elementów odbudowywania życia. Erik przez wiele lat próbował spełniać oczekiwania innych i unikać sytuacji, w których mógłby kogoś rozczarować. Kryzys zmusił go do ponownego określenia własnych granic.

Nie oznaczało to, że wszystkie problemy nagle zniknęły. Zaczął jednak lepiej rozumieć, że troska o siebie nie jest egoizmem i że nie musi stale udowadniać innym swojej wartości.

Jedna piosenka, od której wszystko się zaczęło

W tym trudnym okresie poznał swoją obecną partnerkę, Agnieszkę, która jest Polką. Z czasem zaczęli przesyłać sobie muzykę, aby wzajemnie poznawać kultury krajów, z których pochodzą. Erik przedstawiał jej belgijskich wykonawców, a ona wysyłała mu polskie utwory.

– Pytania o moje pierwsze zetknięcie z Maanamem i znaczenie „Nocnego Patrolu” łączą się w jedną historię, ponieważ był to pierwszy utwór Maanamu, jaki kiedykolwiek usłyszałem. Ma on dla mnie bardzo szczególne, osobiste znaczenie.

Pierwsze wrażenie było natychmiastowe.

– Ta piosenka dosłownie ścięła mnie z nóg. To był magiczny moment. Mocna, wyrazista linia basu, a przede wszystkim wyjątkowy, potężny głos Kory natychmiast mnie porwały. Choć utwór miał już wtedy czterdzieści lat, dla mnie brzmiał niesamowicie świeżo, nowocześnie i odkrywczo.

Jako basista Erik niemal od razu sięgnął po instrument.

– Od razu poczułem całkowitą fascynację. Niemal natychmiast zacząłem uczyć się grać ten bas. Po „Nocnym Patrolu” zacząłem zagłębiać się w repertuar Maanamu. Nauczyłem się grać kolejny utwór, potem następny i kolejny.

Nie ograniczał się jednak do samego odtwarzania muzyki.

– Sam nie mówię po polsku, poza kilkoma krótkimi zdaniami i słowami, ale koniecznie chciałem wiedzieć, o czym są te piosenki. Nie potrafię ich sam przetłumaczyć, ale doskonale znam kontekst każdego utworu i wiem, jaki kryje się za nim przekaz.

Szczególnie dużo uwagi poświęcił historii „Nocnego Patrolu”.

– Oczywiście od razu sprawdziłem cały kontekst historyczny stojący za „Nocnym Patrolem”. Kora w niezwykle przejmujący sposób śpiewa o stanie wojennym w Polsce i otwarcie krytykuje ówczesną władzę. Same okoliczności, w jakich musieli wtedy nagrywać tę płytę, również robią ogromne wrażenie. To połączenie muzycznego geniuszu i historycznej głębi sprawiło, że ostatecznie zrodziła się we mnie ta wielka pasja.

Maanam pojawił się w jego życiu niedługo po zakończeniu dziesięcioletniej współpracy z poprzednim zespołem.

– To fantastyczne kawałki do grania. To właśnie one sprawiły, że na nowo odnalazłem radość z muzyki po tym, jak niespodziewanie zakończyła się moja współpraca z poprzednim zespołem.

Bęben basowy zespołu Night Patrol z portretem Kory, legendy polskiego zespołu Maanam.

Maanam poza Polską

Im więcej Erik dowiadywał się o Maanamie, tym bardziej zaskakiwał go brak rozpoznawalności zespołu poza Polską.

– Niesamowicie mnie dziwiło, że ta muzyka pozostała na świecie tak bardzo niezauważona – i to głównie z powodu bariery językowej. Dla mnie jest ponadczasowa. Maanam zasługuje na takie samo uznanie artystyczne jak największe światowe zespoły. Większość ludzi w Belgii w ogóle go nie zna, chyba że ma polskich znajomych.

Język polski nie zniechęcił go do dalszych poszukiwań.

– Dla mnie odkrycie Maanamu było ogromnym wzbogaceniem. Uważam, że język nie powinien być tutaj żadną przeszkodą.

Kora, autentyczność i wierność samemu sobie

W twórczości Kory odnalazł poetycki język, autentyczność oraz muzykę dającą mu ogromną satysfakcję z grania.

– Kora była niezwykle inteligentną artystką i wyraźnie słychać to w jej twórczości. W jej tekstach można odnaleźć prawdziwe lekcje życiowe. Bardzo pociągają mnie piękne sformułowania, metafory i poetycki język, którym się posługiwała.

Erika zainteresowały również czasy, w których tworzyła.

– Fascynuje mnie to, jak Kora szukała kreatywnych sposobów, aby wyrazić krytykę systemu w subtelny, poetycki sposób, między wierszami, tak aby cenzura tego nie wychwyciła. To dowodzi jej niezwykłej błyskotliwości.

W jej utworach szczególnie ceni prawdziwość przekazu.

– Słuchając Maanamu, po prostu czuje się, że Kora wierzyła w każde zaśpiewane słowo. Nie ma tam przypadkowych zdań. Wszystko, co napisała, ma głębokie znaczenie i swój cel.

Jako muzyk szybko przekonał się również, że tego repertuaru nie da się odtworzyć mechanicznie.

– Ta muzyka jest sporym wyzwaniem. Utworów Maanamu nie da się po prostu łatwo skopiować. Niektóre są bardzo intensywne i kryją w sobie ogromne wyczucie muzyczne. Większość linii basowych jest genialnie skomponowana i daje niesamowitą frajdę z grania. Naprawdę czerpię z tego ogromną radość.

Najbardziej osobiste znaczenie miała jednak dla Erika niezależność Kory. Dostrzegł w jej postawie coś, czego sam dopiero uczył się po doświadczeniu wypalenia i kryzysu.

– Kora pozostawiła po sobie cenną radę: bez względu na wszystko trzeba zawsze pozostać wiernym samemu sobie. Spotykała się z ogromną krytyką z powodu swojego zachowania, buntowniczej postawy czy stylu ubierania się. Mimo to nigdy się nie ugięła i nie próbowała się nikomu przypodobać. Doskonale rozumiała, że nie da się być przyjacielem każdego.

W tych słowach odnalazł bezpośrednie odniesienie do własnego życia.

– To był błąd, który sam bardzo często popełniałem w przeszłości. Zawsze starałem się uszczęśliwić wszystkich wokół. Kora pomogła mi to w końcu odpuścić.

Pomysł na belgijski tribute band Maanamu

Wiosną 2024 roku znał już na tyle dużo utworów Maanamu, że samo ćwiczenie ich w domu przestało mu wystarczać.

– Potrafiłem już zagrać na basie sporo utworów Maanamu, ale granie samemu w domu to jednak nie to samo. Postanowiłem więc założyć zespół, choć muszę przyznać, że była to bardzo wyboista droga.

Belgijscy muzycy przeważnie nie znali Maanamu, dlatego na ogłoszenia odpowiadało niewiele osób. Nawet jeśli ktoś się zgłaszał, współpraca często szybko się kończyła.

Jeden z gitarzystów zaproponował przetłumaczenie wszystkich tekstów na język angielski. Erik zdecydowanie odrzucił ten pomysł.

– Chciałem za wszelką cenę zachować autentyczność. Moim celem było pokazanie tego wyjątkowego zespołu i jego muzyki belgijskiej publiczności, a także zachęcenie ludzi do większej otwartości na inne języki niż tylko powszechnie zrozumiały angielski.

Jego zdaniem tłumaczenie utworów odebrałoby im znaczną część tożsamości. Polski język jest związany nie tylko z treścią, lecz również z rytmem, sposobem śpiewania, emocjami i historycznym kontekstem.

Tribute band AC/DC nie tłumaczyłby „Highway to Hell” na język niderlandzki. Erik nie widział więc powodu, dla którego zespół wykonujący repertuar Maanamu miałby rezygnować z języka polskiego.

Nie wszyscy wierzyli, że taki projekt może znaleźć publiczność. Jeden z muzyków powiedział mu wprost, że z polskojęzycznym repertuarem nigdy nie zagrają żadnego koncertu.

– Zamiast się zniechęcić, poczułem jeszcze większą motywację. Pomyślałem sobie: „Ja wam jeszcze udowodnię, że się mylicie”. Wiedziałem też, że w naszym regionie nie ma żadnego tribute bandu Maanamu, więc projekt był absolutnie wyjątkowy.

Pierwszy skład i kolejny trudny początek

Z pomocą Agnieszki zaczął poszukiwać muzyków również w środowisku polonijnym. Na początku 2025 roku udało się stworzyć pierwszy skład z udziałem trzech polskich muzyków. Współpraca trwała około trzech miesięcy.

Z czasem Erik zaczął odczuwać, że pozostali członkowie rozmawiają przede wszystkim między sobą i nie zawsze angażują go w to, co dzieje się w zespole. Projekt w tym składzie ostatecznie się rozpadł.

Dla człowieka, który niedługo wcześniej stracił zespół, w którym grał przez dziesięć lat, było to kolejne bolesne doświadczenie.

– Bardzo to odchorowałem i sporo mnie to kosztowało. Latem 2025 roku postanowiłem jednak zacząć wszystko od zera, z nowym składem. Po prostu nie mogłem pozwolić, aby mój pomysł i ta wielka pasja tak po prostu umarły.

Night Patrol w obecnym składzie

Rozpoczął kolejne poszukiwania i ostatecznie zgromadził pięcioro muzyków pochodzących z różnych krajów.

Oprócz Erika, który gra na gitarze basowej, drugim Belgiem w zespole jest perkusista Lieven.

– Działalność jego poprzedniego zespołu mocno wtedy zwolniła i szukał czegoś nowego. Kiedy zobaczył moje ogłoszenie, zaczął słuchać tej muzyki. Choć zupełnie nie znał Maanamu, magia zadziałała również na niego. Do tego stopnia, że dziś ma na bębnie basowym piękną grafikę z wizerunkiem Kory.

Wokalistką Night Patrol jest Edyta. Jest Polką, dzięki czemu zachowana zostaje prawidłowa wymowa tekstów.

– Edyta ma niesamowicie silny głos i osobowość. Nie próbujemy jednak tworzyć kopii Kory. Kora była jedyna w swoim rodzaju, a Edyta ma własny głos i swój sposób śpiewania.

Jednym z gitarzystów jest Markus, który ma polskie korzenie, przez wiele lat mieszkał w Niemczech i posiada niemieckie obywatelstwo. Drugim jest pochodzący z Wenezueli Gustavo.

– Gustavo, podobnie jak ja, ma polską żonę, która wywiera na niego dobry wpływ poprzez polską muzykę. To cichy człowiek, ale gra pięknie i zawsze bardzo precyzyjnie.

Członkowie zespołu mieszkają w Belgii, a podczas prób komunikują się głównie po angielsku. Łączy ich muzyka pochodząca z kraju, z którym część z nich wcześniej nie miała niemal żadnego związku.

Muzycy zespołu Night Patrol podczas próby przed koncertem w sali prób w Belgii.

Nie kopia, lecz własne wykonanie

Night Patrol nie próbuje kopiować Maanamu nuta po nucie ani odtwarzać wizerunku oryginalnego zespołu. Muzycy zachowują charakter utworów, ale jednocześnie pozostawiają miejsce na własny styl.

Niektóre piosenki wykonywane są w innej tonacji, aby lepiej pasowały do głosu Edyty. Dla Erika ważniejsze od mechanicznego naśladownictwa jest zachowanie emocji i szacunku wobec oryginału.

Pierwsze reakcje na pomysł stworzenia belgijskiego tribute bandu Maanamu były bardzo różne.

Polacy zwykle reagowali zaskoczeniem, a czasem rozbawieniem, że to właśnie Belg postanowił założyć taki zespół. Jednocześnie okazywali entuzjazm i wsparcie. Belgowie częściej pytali, kto będzie chciał słuchać utworów wykonywanych w języku, którego nie rozumie.

Kiedy jednak słyszeli zespół na żywo, ich podejście się zmieniało.

– Muzyka po prostu robiła swoje i broniła się sama.

Zespół Night Patrol podczas plenerowego koncertu w Belgii wykonuje utwory zespołu Maanam.

Jak przekroczyć barierę językową

Erik nie udaje, że bariera językowa nie istnieje. Próbuje jednak pomóc belgijskiej publiczności ją przekroczyć.

Przygotował specjalną książeczkę informacyjną w językach niderlandzkim i francuskim. Zespół zabiera ją na koncerty, aby zainteresowane osoby mogły poznać historię Kory, Maanamu i Night Patrol.

Erik nie publikuje w niej pełnych tekstów ani ich dosłownych tłumaczeń. Własnymi słowami opisuje kontekst poszczególnych utworów i wyjaśnia, o czym opowiadają.

– Kiedy zakłada się tribute band tak legendarnego zespołu, trzeba przyjąć i uszanować całą towarzyszącą mu kulturę. W przeciwnym razie wyglądałoby to tak, jakby robiło się wszystko wyłącznie dla poklasku.

Dla Erika tribute band nie powinien ograniczać się do poprawnego zagrania repertuaru. Muzycy powinni wiedzieć, co wykonują, rozumieć znaczenie tekstów i szanować kulturę, z której pochodzi dana twórczość.

Polska muzyka odkrywana coraz szerzej

Przed poznaniem Agnieszki i odkryciem Maanamu jego wiedza o Polsce była stosunkowo niewielka. Kojarzył przede wszystkim najbardziej rozpoznawalne postacie, takie jak Fryderyk Chopin, Maria Skłodowska-Curie, Jan Paweł II czy Lech Wałęsa. Jak wspomina, w belgijskich szkołach niewiele mówiło się o Polsce.

Dzisiaj jego zainteresowanie polską muzyką wykracza daleko poza Maanam. Słucha między innymi Anny Jantar, Lady Pank, Edyty Bartosiewicz, Kultu i Violetty Villas.

Lady Pank widział na żywo w Brukseli oraz w Warszawie. W lutym uczestniczył również w warszawskim koncercie „Kora – Kora” Michała Pepola. Sposób, w jaki przedstawiono tam twórczość Kory, zrobił na nim ogromne wrażenie.

Polska wymowa wciąż pozostaje dla niego wyzwaniem. Erik z uśmiechem przywołuje słynną scenę z filmu „Jak rozpętałem drugą wojnę światową”, w której pojawia się nazwisko Grzegorz Brzęczyszczykiewicz.

Sam nie śpiewa, ale chce wiedzieć, o czym Night Patrol opowiada publiczności. Nie traktuje polskiego repertuaru jak zbioru obco brzmiących dźwięków, które wystarczy poprawnie odegrać.

Zespół Night Patrol podczas wizyty w studiu Radia Benelux w Belgii.

Muzyka nie potrzebuje wspólnego języka

Night Patrol chce występować wszędzie tam, gdzie znajdą się ludzie zainteresowani ich muzyką. Narodowość publiczności nie ma znaczenia. Mogą to być Polacy tęskniący za dobrze znanymi utworami, Belgowie słyszący Maanam po raz pierwszy, Holendrzy albo publiczność międzynarodowa.

Największą satysfakcję daje Erikowi moment, gdy po koncercie podchodzi do niego ktoś, kto wcześniej nie znał Maanamu, ale został poruszony jego muzyką.

Wtedy spełnia się jeden z najważniejszych celów, dla których powstał Night Patrol: pokazanie, że wartościowa muzyka nie przestaje być wartościowa tylko dlatego, że powstała w mniej znanym słuchaczowi języku.

Najbliższe koncerty i dalsze plany

Najbliższe koncerty zespołu zaplanowano we Flandrii. Night Patrol ma wystąpić 29 sierpnia w B52 Music Club w Ichtegem, 11 września w browarze Sweynbeer w Zemst oraz 9 października w pubie In Milano w Ternat. Zespół otrzymał również zaproszenie na kolejną edycję Biegu imienia Kory we Włocławku.

Erik chce rozwijać repertuar i docierać do kolejnych słuchaczy. Nie wyklucza również, że w przyszłości Night Patrol, obok wykonywania utworów Maanamu, zacznie tworzyć własną muzykę.

Nie pozwolił tej pasji umrzeć

Najważniejsze pozostaje jednak to, od czego wszystko się zaczęło.

Jedna piosenka przesłana przez bliską osobę pojawiła się w życiu Erika w czasie, gdy próbował odzyskać równowagę po jednym z najtrudniejszych doświadczeń. Zafascynowała go linia basu, głos Kory i muzyka, która mimo upływu czterdziestu lat zabrzmiała dla niego świeżo i współcześnie.

Później poznał znaczenie tekstu. Zaczął odkrywać następne utwory, historię zespołu i kraj, o którym wcześniej wiedział niewiele. W postawie Kory odnalazł również przesłanie odpowiadające temu, czego sam uczył się po doświadczeniu wypalenia: nie można przez całe życie próbować uszczęśliwiać wszystkich i zatracić przy tym samego siebie.

Night Patrol jest rezultatem tej drogi. Nie cudownym lekarstwem ani prostą historią o tym, że muzyka rozwiązała wszystkie problemy, ale dowodem, że po utracie dotychczasowego życia można zacząć budować coś nowego.

Erik nadal pracuje fizycznie. Nadal korzysta ze wsparcia i uczy się rozumieć własne reakcje. Nadal mierzy się z konsekwencjami okresu, w którym czuł się całkowicie samotny.

Jednocześnie ponownie gra, tworzy i wychodzi na scenę.

Człowiek, który jako nastolatek samotnie jeździł na koncerty, ponieważ nie miał z kim dzielić swojej pasji, dzisiaj stoi przed publicznością razem z muzykami pochodzącymi z kilku krajów. Człowiek, który po wyjściu ze szpitala przez pewien czas nie miał stałego dachu nad głową, stworzył zespół, któremu inni nie dawali szans na zagranie choćby jednego koncertu.

– Nie mogłem pozwolić, aby ten pomysł i ta wielka pasja po prostu umarły.

Nie pozwolił.

Zespół Night Patrol podczas koncertu wykonuje utwory legendarnego polskiego zespołu Maanam.

Więcej o zespole Night Patrol

Jeśli chcesz śledzić działalność zespołu Night Patrol, poznać terminy kolejnych koncertów lub dowiedzieć się więcej o projekcie popularyzującym twórczość Maanamu poza granicami Polski, odwiedź oficjalne profile zespołu.

Zobacz również: Już wkrótce na RadioPolskaNL opublikujemy relację z koncertu Night Patrol wraz z galerią zdjęć i materiałem wideo.

Wszystkie fotografie: Agnieszka Zaplatka.

Na bieżąco

Najnowsze wiadomości