Przejdź do treści
RADIO NA ŻYWO
Radio Polska NL nadaje 24/7 — polska muzyka, informacje i wydarzenia z Holandii

USA nałożyły 50-procentowe cła na towary z Kanady. Rozmowy zakończyły się fiaskiem

Pociąg towarowy BNSF obok tablicy USA Canada Border w Surrey
Surrey, Kanada, 29 marca 2020 roku. Wagony towarowe BNSF jadące w kierunku Stanów Zjednoczonych przy granicy Kanady i USA. Fot. iluminaphoto / Depositphotos. Zdjęcie redakcyjne.

W skrócie

30 sekund
  • 🇺🇸 USA wprowadziły 50-procentowe cła na wybrane towary z Kanady.
  • 📦 Nowe opłaty obejmują produkty warte około 20 mld dolarów rocznie.
  • 🤝 Rozmowy handlowe zakończyły się bez podpisania porozumienia.
  • 🇨🇦 Kanada zawiesiła negocjacje i zapowiedziała odpowiedź „dolar za dolar”.
  • 📅 Obecnie nie wyznaczono terminu kolejnej rundy rozmów.

Stany Zjednoczone wprowadziły 50-procentowe cła na wybrane towary importowane z Kanady. Nowe opłaty weszły w życie w sobotę, 22 sierpnia, po fiasku negocjacji między dwoma wieloletnimi sojusznikami. Kanada zawiesiła dalsze rozmowy i zapowiedziała wprowadzenie ceł odwetowych o takiej samej wartości.

50-procentowe cła weszły w życie po północy

Nowe amerykańskie cła zaczęły obowiązywać tuż po północy czasu lokalnego. Obejmują wybrane kanadyjskie towary o łącznej wartości około 20 mld dolarów rocznie. Jest to nieco ponad 5 procent całego eksportu Kanady do Stanów Zjednoczonych.

Stawka nie dotyczy więc wszystkich produktów sprowadzanych z Kanady. Cłami objęto określone grupy towarów wskazane przez administrację prezydenta Donalda Trumpa. Na liście znalazły się między innymi kanadyjskie wino, meble, część produktów mlecznych, cement, ubrania, sprzęt wędkarski oraz wyposażenie hokejowe.

Z dodatkowych opłat wyłączono między innymi surowce energetyczne, potas, ryby oraz niektóre minerały krytyczne. Cła nie obejmują również produktów podlegających już innym amerykańskim ograniczeniom handlowym, w tym części stali, aluminium, samochodów i drewna.

Jeszcze kilka dni temu porozumienie wydawało się bliskie

Kanada i Stany Zjednoczone przez kilka tygodni prowadziły intensywne rozmowy dotyczące zakończenia sporu handlowego. 18 sierpnia premier Kanady Mark Carney informował, że strony osiągnęły znaczące postępy, chociaż nadal pozostawały kwestie wymagające uzgodnienia.

Waszyngton zgodził się wówczas przesunąć wejście w życie 50-procentowych ceł do końca 21 sierpnia. Dodatkowy czas miał pozwolić negocjatorom na dokończenie rozmów i przygotowanie porozumienia.

W ostatnich dniach negocjacje prowadzili kanadyjski minister odpowiedzialny za handel ze Stanami Zjednoczonymi Dominic LeBlanc oraz przedstawiciel USA do spraw handlu Jamieson Greer. Rozmowy odbywały się w Waszyngtonie i trwały trzy dni.

Jeszcze kilka godzin przed upływem terminu obie strony sprawiały wrażenie, że są blisko zawarcia umowy. Potencjalne porozumienie miało obniżyć istniejące cła na stal, aluminium i samochody. Rozważano również ponowne dopuszczenie amerykańskich alkoholi do sprzedaży w kanadyjskich sklepach kontrolowanych przez władze prowincji.

Kanada oskarża USA o zmianę warunków w ostatniej chwili

Ostatecznie porozumienia nie podpisano. Premier Mark Carney poinformował, że Stany Zjednoczone zmieniły część proponowanych warunków w ostatniej chwili. Jego zdaniem nowe zapisy były niesprawiedliwe, niekorzystne gospodarczo i podważały wiarygodność całej umowy.

Carney zdecydował o zawieszeniu negocjacji i polecił kanadyjskim przedstawicielom powrót do Ottawy. Zapowiedział również, że Kanada odpowie na amerykańskie cła „dolar za dolar”. Oznacza to przygotowanie ceł odwetowych na towary sprowadzane ze Stanów Zjednoczonych o wartości odpowiadającej działaniom Waszyngtonu.

Kanadyjski rząd nie opublikował jeszcze pełnej listy produktów, które zostaną objęte nowymi opłatami. Można jednak oczekiwać, że Ottawa będzie wybierała towary w taki sposób, aby wywrzeć presję na konkretne amerykańskie branże i regiony.

Stany Zjednoczone obwiniają Kanadę

Strona amerykańska przedstawia przebieg negocjacji inaczej. Jamieson Greer oświadczył, że to Kanada odmówiła zaakceptowania warunków uzgodnionych wcześniej w ciągu tygodnia. Nazwał zerwanie rozmów straconą szansą dla kanadyjskiej gospodarki.

Według przedstawicieli administracji Donalda Trumpa proponowane porozumienie zapewniłoby Kanadzie korzystniejsze warunki niż innym dużym eksporterom na rynek amerykański. Waszyngton twierdzi jednak, że Ottawa domagała się dodatkowych ustępstw dotyczących między innymi stali, aluminium, samochodów oraz drewna konstrukcyjnego.

Administracja USA zarzuca Kanadzie dyskryminowanie amerykańskich produktów. Wskazuje między innymi na kanadyjskie ograniczenia dotyczące sprzedaży alkoholu ze Stanów Zjednoczonych, system ochrony krajowego rynku mleczarskiego oraz zasady obejmujące samochody i części samochodowe.

Biały Dom przekonuje, że 50-procentowe cła mają wyrównać warunki handlu i zmusić Kanadę do usunięcia ograniczeń wobec amerykańskich firm. Ottawa odpowiada, że działania Waszyngtonu są nieuzasadnione i szkodzą gospodarce obu państw.

Dlaczego cła nie obejmują całego handlu?

Kanada jest jednym z największych partnerów handlowych Stanów Zjednoczonych. Gospodarki obu państw są silnie połączone, szczególnie w sektorze motoryzacyjnym, energetycznym, metalurgicznym i rolniczym. Części i surowce wielokrotnie przekraczają granicę, zanim gotowy produkt trafi do sprzedaży.

Nałożenie 50-procentowych ceł na cały kanadyjski eksport mogłoby więc mocno uderzyć również w amerykańskich producentów i konsumentów. Z tego powodu administracja USA ograniczyła najnowsze działania do wybranych grup towarów.

Nowe cła wprowadzono na podstawie sekcji 338 amerykańskiej ustawy taryfowej z 1930 roku. Przepis pozwala prezydentowi zastosować dodatkowe opłaty wobec kraju, który – zdaniem władz USA – traktuje amerykański handel w sposób nierówny lub dyskryminujący.

W przypadku produktów objętych nową decyzją nie stosuje się preferencyjnych warunków wynikających z umowy handlowej między Stanami Zjednoczonymi, Meksykiem i Kanadą. Oznacza to, że dodatkowe cła mogą dotyczyć również towarów spełniających zasady pochodzenia określone w tej umowie.

Największe problemy mogą mieć konkretne branże

W skali całej kanadyjskiej gospodarki towary objęte nowymi cłami stanowią stosunkowo niewielką część eksportu do USA. Dla konkretnych przedsiębiorstw i miejscowości skutki mogą być jednak znacznie poważniejsze.

Amerykański importer będzie musiał zapłacić dodatkowe 50 procent wartości sprowadzanego produktu. Może próbować przenieść ten koszt na klienta, negocjować niższą cenę z kanadyjskim dostawcą albo zrezygnować z zakupów w Kanadzie i znaleźć producenta w innym kraju.

Dla kanadyjskich firm może to oznaczać utratę zamówień, ograniczenie produkcji, a w skrajnych przypadkach zamknięcie zakładów. Szczególnie zagrożone są przedsiębiorstwa, które większość swoich produktów sprzedają po drugiej stronie granicy i nie mają łatwego dostępu do innych rynków.

Eksperci cytowani przez Reutersa ostrzegają, że w najbardziej narażonych sektorach mogą pojawić się redukcje zatrudnienia i bankructwa. Jednocześnie amerykańscy klienci mogą zapłacić więcej za produkty, których nie da się szybko zastąpić krajowymi odpowiednikami.

Kolejny problem dla umowy USA–Kanada–Meksyk

Nowy spór może utrudnić rozmowy o przyszłości umowy USMCA, która reguluje handel między Stanami Zjednoczonymi, Kanadą i Meksykiem. Porozumienie zastąpiło wcześniejszą umowę NAFTA i jest podstawą wymiany handlowej w Ameryce Północnej.

Administracja Donalda Trumpa odmówiła przedłużenia umowy w jej obecnym kształcie na kolejny 16-letni okres. Nie oznacza to natychmiastowego końca USMCA, ale uruchamia coroczne przeglądy i kolejne negocjacje dotyczące jej przyszłości.

Waszyngton chce między innymi większego dostępu do kanadyjskiego rynku mleczarskiego, zmiany zasad handlu samochodami i częściami oraz usunięcia ograniczeń dotyczących amerykańskiego alkoholu. Kanada sprzeciwia się części tych żądań i domaga się ograniczenia obowiązujących już ceł na stal, aluminium, samochody i drewno.

Zerwanie najnowszych rozmów pokazuje, że osiągnięcie szerszego porozumienia będzie trudne. Obecnie nie wyznaczono terminu kolejnej rundy negocjacji.

Czy konflikt USA i Kanady wpłynie na Europę?

Bezpośredni wpływ nowych ceł na mieszkańców Polski i Holandii powinien być ograniczony. Opłaty dotyczą wybranych towarów sprzedawanych między Kanadą i Stanami Zjednoczonymi, a nie produktów importowanych do Unii Europejskiej.

Spór ma jednak znaczenie dla światowego handlu. Kanadyjskie firmy mogą próbować przekierować część eksportu do Europy lub Azji, natomiast amerykańscy importerzy będą szukać nowych dostawców poza Kanadą. Takie zmiany mogą wpłynąć na konkurencję, ceny transportu i dostępność niektórych produktów.

Konflikt pokazuje również, że nawet wieloletni sojusznicy i państwa połączone rozbudowaną umową handlową nie są obecnie chronione przed nagłym wprowadzeniem wysokich ceł. Dla europejskich firm eksportujących do Ameryki Północnej oznacza to większą niepewność przy planowaniu produkcji i inwestycji.

Najczęściej zadawane pytania

Czy USA nałożyły 50-procentowe cła na wszystkie towary z Kanady?

Nie. Cła obejmują wybrane grupy produktów o wartości około 20 mld dolarów rocznie, co odpowiada nieco ponad 5 procentom kanadyjskiego eksportu do Stanów Zjednoczonych.

Jakie kanadyjskie produkty objęto nowymi cłami?

Na liście znajdują się między innymi wino, meble, część produktów mlecznych, cement, ubrania, wędki i sprzęt hokejowy. Wyłączono między innymi energię, potas, ryby i część minerałów krytycznych.

Jak Kanada odpowie na amerykańskie cła?

Premier Mark Carney zapowiedział odpowiedź „dolar za dolar”, czyli cła odwetowe na amerykańskie towary o porównywalnej wartości. Dokładna lista produktów nie została jeszcze opublikowana.


Źródła: Reuters, Biały Dom oraz Kancelaria premiera Kanady.

Na bieżąco

Najnowsze wiadomości