Przejdź do treści
RADIO NA ŻYWO
Radio Polska NL nadaje 24/7 — polska muzyka, informacje i wydarzenia z Holandii

Holenderskie gminy ujawniały dane mieszkańców. W sieci znalazły się nawet numery BSN

Holographic padlock with 'LOCKED / TAMPERED' warning overlay on computer code screen
A holographic lock with 'LOCKED / TAMPERED' warning floats over a programming screen

W skrócie

30 sekund
  • 🔐 Holenderskie gminy ujawniały dane mieszkańców w publicznych dokumentach. W sieci można było znaleźć m.in. adresy, numery telefonów, e-maile, a nawet numery BSN.
  • 🪪 Numery BSN wykryto w 255 dokumentach. W jednym przypadku opublikowano dane aż 43 osób.
  • 📄 Problem nie wynikał z ataku hakerskiego, lecz z błędnej anonimizacji dokumentów urzędowych przed ich publikacją.
  • 🏛️ Po śledztwie NOS i Nieuwsuur wiele gmin zaczęło usuwać problematyczne pliki z internetu.
  • ⚠️ Ujawnione dane mogą zwiększać ryzyko oszustwa i kradzieży tożsamości.
  • 📩 Jeśli znajdziesz swoje dane w dokumencie gminy, warto skontaktować się z urzędem i w razie potrzeby zgłosić sprawę do Autoriteit Persoonsgegevens.

Adres zamieszkania, prywatny numer telefonu, e-mail, numer dokumentu tożsamości, a nawet BSN – takie dane mieszkańców można było znaleźć w dokumentach opublikowanych przez holenderskie gminy. Śledztwo NOS i Nieuwsuur pokazało, że problem, przed którym samorządy ostrzegano już w 2017 roku, nadal nie został całkowicie rozwiązany.

Nie chodzi przy tym o włamanie hakerów do gminnych serwerów. W wielu przypadkach dane trafiały do internetu podczas zwykłej publikacji urzędowych dokumentów. Informacje, które powinny zostać wcześniej zamazane lub usunięte, pozostawały widoczne dla każdego.

BSN-y znaleziono w 255 dokumentach

Dziennikarze NOS i Nieuwsuur przeszukali systemy, w których holenderskie gminy publikują dokumenty rady miejskiej i inne materiały administracyjne. Efekt był niepokojący: znaleziono setki dokumentów zawierających dane, które nie powinny być publicznie dostępne.

W 255 dokumentach znajdowały się numery BSN – burgerservicenummer, czyli indywidualne numery identyfikacyjne mieszkańców Holandii. To szczególnie wrażliwa informacja, która może zostać wykorzystana przy próbach oszustwa lub kradzieży tożsamości.

Jeden z najbardziej wyraźnych przypadków dotyczył gminy Pijnacker-Nootdorp. W pojedynczym dokumencie opublikowano numery BSN aż 43 osób, które zabrały głos w sprawie projektu budowlanego. Widoczne były również ich nazwiska, adresy, e-maile, a w części przypadków także numery telefonów.

Jak prywatne dane trafiają do publicznych dokumentów?

Mieszkańcy kontaktują się z gminą w wielu sprawach: składają wnioski o pozwolenia, przesyłają uwagi do planów budowlanych albo reagują na projekty dotyczące ich okolicy. Część dokumentacji musi później zostać udostępniona publicznie, między innymi w związku z holenderską ustawą Wet open overheid (Woo).

Publiczność dokumentu nie oznacza jednak, że można razem z nim publikować prywatne dane mieszkańca. Przed udostępnieniem pliku gmina powinna je usunąć lub skutecznie zamazać.

I właśnie na tym etapie dochodziło do błędów. Niektóre dane nie były anonimizowane wcale, inne zamazywano niewystarczająco dokładnie.

Problem był znany już dziewięć lat temu

To nie jest nowe zjawisko. Autoriteit Persoonsgegevens, czyli holenderski urząd ochrony danych osobowych, już w 2017 roku zwracał uwagę gminom na konieczność ostrożnego publikowania dokumentów zawierających informacje o mieszkańcach.

Duża część dokumentów z numerami BSN znalezionych podczas obecnego śledztwa pochodziła właśnie z lat 2016–2017. Nie oznacza to jednak, że problem zakończył się wraz z wejściem w życie bardziej rygorystycznych przepisów o ochronie danych.

NOS podał, że od 2018 roku znaleziono jeszcze 99 dokumentów, w których opublikowano numery BSN mieszkańców.

Nie tylko BSN jest problemem

Łatwo skupić się na numerach BSN czy danych z paszportu, ale według Autoriteit Persoonsgegevens wyciek danych może dotyczyć również znacznie prostszych informacji.

Nieuprawnione ujawnienie adresu, numeru telefonu, e-maila, a w określonych sytuacjach nawet samego nazwiska może stanowić naruszenie ochrony danych.

Szczególnie niebezpieczna jest sytuacja, gdy kilka informacji pojawia się razem. Nazwisko połączone z adresem, numerem telefonu, datą urodzenia albo numerem dokumentu daje znacznie większe możliwości osobie, która chciałaby wykorzystać dane do oszustwa.

133 mieszkańców znaleźli się w jednym niezanonimizowanym pliku

NOS przypomina również przypadek z Midden-Delfland. Gmina opublikowała wcześniej dokument zawierający nazwiska i adresy 133 osób sprzeciwiających się planom utworzenia ośrodka dla osób ubiegających się o azyl.

Po wykryciu problemu plik został zastąpiony wersją zanonimizowaną, a osoby, których dane ujawniono, otrzymały informację od gminy.

Przykład pokazuje, dlaczego błędna publikacja nie jest jedynie techniczną pomyłką. W zależności od tematu dokumentu ujawnienie nazwiska i adresu może mieć dla konkretnej osoby bardzo realne konsekwencje.

Gminy zaczęły usuwać dokumenty po śledztwie

Po tym, jak NOS poinformował samorządy o znalezionych danych, wiele gmin usunęło problematyczne dokumenty albo rozpoczęło ich wycofywanie z internetu.

Vereniging van Nederlandse Gemeenten (VNG), czyli organizacja zrzeszająca holenderskie gminy, zapewniła, że wyniki śledztwa są traktowane poważnie i że dane osobowe mieszkańców muszą być odpowiednio chronione.

Samorządy zwracają jednocześnie uwagę na skalę zadania. W gminnych systemach znajdują się miliony dokumentów, które trzeba przetwarzać i anonimizować, a na ten cel nie przyznano osobnego budżetu.

Oprogramowanie pomaga, ale człowiek nadal musi sprawdzić dokument

Wiele gmin korzysta już z programów, które automatycznie wyszukują i zamazują dane osobowe przed publikacją. W większości przypadków dokument jest później dodatkowo kontrolowany przez pracownika.

To jednak nie daje stuprocentowej gwarancji. Jak wynika ze śledztwa NOS i Nieuwsuur, zarówno automatyczna anonimizacja, jak i późniejsza kontrola mogą nie wychwycić wszystkich informacji.

Dodatkowym problemem jest to, że systemy służące do publikowania dokumentów nie zawsze wykonują kolejną automatyczną kontrolę pod kątem wrażliwych danych. Ostateczna odpowiedzialność za to, co trafia do internetu, pozostaje więc po stronie instytucji publikującej dokument.

Co to oznacza dla mieszkańca Holandii?

Jeżeli składałeś w gminie pismo, wniosek, sprzeciw albo opinię dotyczącą publicznej procedury, część dokumentacji może później trafić do publicznego systemu. Nie oznacza to jednak, że gmina może publikować razem z nią wszystkie przekazane przez ciebie dane.

W przypadku podejrzenia, że dane zostały opublikowane bez podstawy, pierwszym krokiem powinien być kontakt z gminą i wskazanie konkretnego dokumentu. Autoriteit Persoonsgegevens umożliwia również zgłoszenie informacji o możliwym wycieku danych.

Jeśli wyciek obejmuje szczególnie wrażliwe informacje, takie jak numer dokumentu tożsamości, warto zwracać uwagę na nietypowe wiadomości, korespondencję, transakcje lub próby zawierania umów na nasze dane. Holenderski urząd ochrony danych ostrzega, że ujawnione dane mogą zostać wykorzystane między innymi do oszustw i kradzieży tożsamości.

To nie był cyberatak – i właśnie dlatego sprawa jest ważna

Najbardziej charakterystycznym elementem tej historii jest to, że do ujawnienia danych nie był potrzebny skomplikowany atak hakerski. Dokumenty zostały umieszczone w publicznych systemach przez same urzędy.

To pokazuje, że bezpieczeństwo danych nie zależy wyłącznie od firewalli, haseł czy ochrony przed cyberprzestępcami. Równie ważne są zwykłe procedury: dokładne sprawdzanie dokumentów, skuteczna anonimizacja i jasna odpowiedzialność za materiał publikowany w internecie.

Najczęstsze pytania

Czy holenderska gmina może publikować mój BSN?

Co do zasady numer BSN nie powinien być publikowany w ogólnodostępnych dokumentach. Autoriteit Persoonsgegevens wskazuje, że nieuprawniona publikacja takiego numeru jest naruszeniem ochrony danych.

Co zrobić, jeśli znajdę swoje dane w dokumencie gminy?

Warto jak najszybciej skontaktować się z gminą i wskazać dokument, w którym dane są widoczne. Można również przekazać informację o możliwym wycieku do Autoriteit Persoonsgegevens.

Dlaczego gminy w ogóle publikują takie dokumenty?

Część dokumentów samorządowych musi być publicznie dostępna między innymi ze względu na zasady jawności administracji. Przed publikacją prywatne dane mieszkańców powinny jednak zostać skutecznie usunięte lub zanonimizowane.

Źródła

Na bieżąco

Najnowsze wiadomości